Wspomnień z Sunrise 2004 ciąg dalszy- Sobota, niedziela i krótkie podsumowanie.
Sobota to według mnie dzień legendarny za sprawą niesamowitego skupiska trance'owych gwiazd na jednej imprezie i to jeszcze w Polsce. Niesamowita sprawa według mnie.
Ron van den beuken, Marc van Linden, Matys, Tiddey. Legendy polskiej oraz holenderskiej muzyki trance'owej w jednym miejscu. Gdyby tak wiele osób interesowało się tą muzyką wtedy jak teraz to myślę, że imprezę można by okrzyknąć mianem najlepszego polskiego eventu. Po raz kolejny przeciętna frekwencja (choć o wiele większa w porównaniu z rokiem 2003) nie sprzyjała popularyzacji eventu. Samej obecności gwiazd i opisu setów zagranych przez nich nie będę tu umieszczać. Wystarczy powiedzieć tylko jedno zdanie- dali z siebie wszystko. Szczególnie pokaz umiejętności (niekonwencjonalnym mixowaniem z winyli) przedstawił nasz rodak DJ Tiddey. Po raz pierwszy odbył się 3 dzień imprezy (niedziela).
Odbył się on w dosyć nietypowy jak na tamte czasy miejscu mianowicie na kołobrzeskiej plaży). Kilkaset osób bawiło się w rytmie pumping-house'owych rytmów. Impreza udana uwieńczona później filmem